Krakowska Wigilia i blask kardynalskiego pierścienia

Szanowni Państwo, w dniu wczorajszym mieliśmy szczególny zaszczyt przeprowadzić kolejną, już XVI akcję Wigilii dla Potrzebujących na Rynku Krakowskim. Z dumą i satysfakcją chcę powiadomić Państwa, że przeprowadzenie jej możliwe było dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu ludzi, a właściwie moich przyjaciół. To dzięki ich trudowi możliwe było przygotowanie tak olbrzymich ilości potraw wigilijnych i rozdanie ich wśród potrzebujących.

Również dzięki zaangażowaniu naszych partnerów, a wśród nich takich znakomitych firm jak Wawel SA, Gellwe, Biedronka, ABC, mogliśmy dodatkowo przygotować i rozdać ponad 15 tys. paczek ze słodyczami, konserwami i tym podobnymi artykułami, które nie miały wyłącznie symbolicznego znaczenia, a w większości wypadków taka pomoc okazuje się niezbędna i jest pomocą rzeczywistą. Jako symbol uznaliśmy osobiste zaangażowanie Księdza Kardynała Stanisława Dziwisza, który niespodziewanie zaszczycił nas swoją obecnością oraz swoją kardynalską ręką opatrzoną w pierścień rozlał parę porcji naszej zupy, odbył krótką sesję fotograficzną i błogosławiąc zgromadzone na rynku dary oddalił się w kierunku kurii.


Odkąd pamiętam firmy, którymi zarządzałem świadczyły w takiej czy innej formie pomoc dla ubogich i potrzebujących. Pomoc ta odbywała się głównie za pośrednictwem fundacji czy agend charytatywnych, lecz z biegiem czasu nabierałem przekonania, że ta forma niesienia pomocy jest mało czytelna, a środki z niej pochodzące w tej formie nie zawsze w całości trafiają do adresatów, notabene selekcjonowanych przez te instytucje. Szesnaście lat temu postanowiłem stworzyć możliwie najbardziej transparentną i najprostszą w swoim odczycie akcję niesienia pomocy.

Od tego czasu wszystkie nasze krakowskie wigilie organizowane są według żelaznej zasady, z jednej strony stołu gromadzą się ludzie którzy chcą i mogą udzielić pomocy, a z drugiej ci którzy tej pomocy oczekują i uzyskują bez pośrednictwa różnego rodzaju instytucji, agend czy fundacji. W moim przekonaniu jest to najczystsza z możliwych form, a nasze oczekiwania wsparcia tej akcji ograniczone są jedynie do przyjmowania zarówno od osób prywatnych jak i firm wyłącznie produktowego wsparcia, a dary te bezpośrednio po ich przyjęciu rozdawane są wśród biednych na oczach darczyńców.

Akcja nasza jest akcją apolityczną i pomimo różnego rodzaju sugestii artykułowanych z każdej strony sceny politycznej udało się nam w tej apolityczności przetrwać. Nasz apel skierowany w odpowiedzi do polityków był równie prosty i czytelny jak cała formuła naszych działań a brzmiał tak: „Nie mówcie tyle i coś zróbcie, przynieście bodaj jedną konserwę… a wtedy ta akcja stanie również waszą akcją” tak jak stała się akcją tych wszystkich, którzy przychodzą z darami na krakowski rynek i nie żądają w zamian błysku fleszy i kamer telewizyjnych. Wynik tego apelu był mówiąc delikatnie żaden, a chlubnym wyjątkiem okazał się Minister Pracy Władysław Kosiniak - Kamysz i najmniej chodzi tu o dary jakie ze sobą przyniósł, bo traktować je należy jako symbol, ale godna szacunku jest jego odwaga, pozwalająca mu na spotkanie „face to face” z wieloma tysiącami rozgoryczonych w dużej części bezrobotnych ludzi. Reakcje tłumu są bowiem słabo przewidywalne (z wyjątkiem tłumów mających jasno określone cele przez ich przywódców prowadzonych przez tak znanych i uznanych "spiskoteologów" jak wielki Jarosław Kaczyński i druh jego Antoni Macierewicz).

Święta to taki szczególny czas podsumowań, dokonań, wzajemnego wybaczania i składania sobie wzajemnie życzeń. Ja ze swojej strony chciałbym złożyć Państwu życzenia wszelkich sukcesów, spełnienia marzeń, zdrowia dla Was i Waszych najbliższych i doczekania normalności oraz złożyć serdeczne podziękowania dla wszystkich tych z Państwa, którzy tak hojnie wsparli naszą akcję. A sobie tego, żeby akcje które prowadzę od tylu lat choćby po trochu przekształcały się w prawdziwe spotkania wigilijne. Aby te smutne rekordy odmierzane w ilościach rozdanych pierogów i ilości uczestników przestały być ustanawiane.

Dodatkowo jeszcze ze swej strony chciałbym podarować Państwu mój w pełni autorski przepis na bożonarodzeniowego śledzia.

Z życzeniami świątecznymi i noworocznymi Jan Kościuszko.

Sałatka ze śledzia, borowików i orzechów.
Porcja dla 4 osób

Składniki: 4 duże przyzwoite filety śledziowe, 2 garście łupanych orzechów laskowych, 2 duże twarde jabłka, 8 główek podgotowanych suszonych borowików, 2 duże białe cebule, 100 ml miodu, 100 ml oleju rzepakowego, 25 g calvadosu, płaska łyżka cukru, sok z ½ cytryny, 2 szklanki mleka

Sposób przyrządzenia:
Filety wyjąc z opakowania, przepłukać pod zimną wodą, pokroić w grubą kostkę i zalać mlekiem, odstawić do lodówki na minimum 3 godziny. Orzechy umieścić w naczyniu i zalać wrzątkiem, pozostawić do ostygnięcia wody. Cebulę obrać i pokrajać w małe łódki, ugotowane i ostudzone borowiki pokroić w wąskie paski, jabłka obrać (najlepsza szara reneta) usunąć nasiona i twarde części i pokroić w średnią kostkę. Rozgrzać patelnię z olejem równocześnie wrzucić cebulę, orzechy i borowiki, dodać cały miód i cukier, podsmażać chwilę do uzyskania brązowego koloru, na moment dołożyć wyjęte z mleka śledzie, dokładnie zamieszać, podlać calvadosem, dołożyć jabłka i zdjąć z gazu. Dodać sok z cytryny, jeszcze raz zamieszać, przełożyć do salaterki, ostudzić i odstawić do lodówki. Najlepiej podawać zimne, z kieliszkiem zmrożonej wódki. Do siego!
Trwa ładowanie komentarzy...