MINISTER GOWIN I ZŁE SNY

Jak mówią słowa piosenki „wtedy gdy się najmniej spodziewasz, nagła wiadomość pchnie cię nożem (…) spikera chłodny głos sprawił, że wiem już, jak się tonie…”. No i stało się. Kończąca przedwczorajsze „Fakty” TVN redaktor Justyna Pochanke zaanonsowała wywiad mojego ulubionego Ministra Jarosława Gowina, prowadzony przez równie ulubionego przeze mnie Grzegorza Kajdanowicza. Nie wiem co w owej chwili było prawdziwym powodem każącym mi oglądać ten program, czy sympatia, którą darzyłem Ministra Gowina czy profesjonalizm Grzegorza Kajdanowicza, w każdym razie stojąc przed wyborem pomiędzy Kuchnią TV, a Animal Planet czyli pozycji absolutnie nieskażonych polityką a „Faktami po faktach” postawiłem na Kajdanowicza. I oto objawił mi się po stu dniach filozoficznego milczenia szef resortu sprawiedliwości Minister Jarosław Gowin.

„Na każdym strychu jest sąd ostateczny”
(Franz Kafka „Proces”)



Przez chwilę miałem nadzieję, że ten najważniejszy ze wszystkich resortów mający bezpośredni wpływ na kształtowanie prawa i jego egzekwowanie oraz poczucie sprawiedliwości społecznej będzie miał szansę na „samozreformowanie”, mój optymizm topniał jednak z każdą udzielaną odpowiedzią Ministra na zadawane mu pytania.
Na wałkowany od wielu dni i ulubiony temat mediów – płacić czy nie płacić premii kontraktowej byłemu prezesowi NCS Rafałowi Kaplerowi, (pytanie z gatunków retorycznych) odpowiedź Ministra przynajmniej dla mnie była niezrozumiałym bełkotem nie niosącym w sobie żadnych merytorycznych argumentów, a jej zakończenie w stylu: „są jeszcze w Warszawie uczciwe sądy” nasuwała samoistne pytanie: gdzie Panie Ministrze? Rozumiem, że tylko niektóre i tylko w Warszawie. Istnieją sprawy ważne i mniej ważne. Biorąc pod wagę problem egzaminów ze znajomości topografii obowiązkowy dla taksówkarzy a dotyczący stosunkowo małej grupy zawodowej jak i zajmowanie się przez ministerstwo w pierwszej kolejności rozszerzeniem ustawy o tzw. „dostępności do zawodów dotychczas reglamentowanych” a odkładaniu gruntownej reformy prawa w Polsce przypomina trochę zamiatanie domu, który za chwilę ma zostać zburzony. Powszechnie wiadomo, a mam coraz większe obawy czy wie o tym Pan Minister, jak działają sądy w Polsce. Ilekroć ten zarzut zostanie wyartykułowany odpowiedź zawsze jest taka sama: „zmienić przepisy wykonawcze, zmienić regulaminy sądów, „dotrudnić” prawników, wprowadzić sądy 24 godzinne” strach pomyśleć co dalej… a miało być tak pięknie i sprawiedliwie. I znowu lipa.

Jak dotąd nikt nie ośmielił się podnieść jednego z najistotniejszych problemów sądów polskich – niekompetencji sędziów. Zjawisko to oczywiście nie jest powszechne ale wystarczająco duże aby miało istotny i negatywny wpływ na przewlekłość procesów… oraz poczucie sprawiedliwości społecznej w każdej z dziedzin życia. Niemcy zadali sobie w latach pięćdziesiątych pytanie, czy lepsze jest dobre prawo czy lepsi sędziowie? Odpowiedź mogła być tylko jedna, od czasów Salomona wiadomo, że dobre prawo (czytaj idealne) nie istnieje. Niemcy postawili więc na sędziów, tworząc w ten sposób bardzo dobrze i merytorycznie przygotowaną kadrę sędziowską godnie opłacaną i niezależną, czyniąc z zawodu sędziego zawód o najwyższym zaufaniu społecznym. Panie Ministrze nie może przecież być tak, że dobry sędzia a nawet znakomity sędzia prowadzący przez „naście” lat sprawy o tzw. „miedzę” nagle bez żadnego merytorycznego przygotowania prowadzi skomplikowane procesy gospodarcze. Myślę, że tu jak i w każdej innej dziedzinie potrzebna jest specjalizacja i delegowanie sędziów merytorycznie przygotowanych do prowadzenia takich spraw. W przeciwnym razie „w życiu to też nie będzie działać”. Dalej jeżeli nie wprowadzi się odpowiedzialności cywilnej wobec urzędników państwowych za wydawanie nonsensownych i sprzecznych z prawem decyzji to, to też nie zadziała. Jeżeli podatnik od pierwszej chwili swojej działalności gospodarczej nie przestanie być traktowany jako potencjalny złodziej to na pewno nie będzie to sprzyjać rozwojowi inicjatyw gospodarczych. Jeśli od blisko 70 lat w centrum Europy nie doczekaliśmy się ustawy o tzw. zwrocie gruntów warszawskich, a każda z ekip od lewa po prawo odrzuca sobie ten problem jak gorący ziemniak oddając przy tym na każde niemal żądanie majątki kościelne, to nie można tu mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości społecznej.

Powracając jednak do tematyki przeprowadzonego wywiadu z Panem Ministrem i części dotyczącej działalności Pani Minister Muchy, to co do jej pomysłów, i rekomendowałbym to również Panu Ministrowi Gowinowi, mam stosunek ambiwalentny. Jakby powiedzieli Rosjanie „smieszno i straszno”. Ostatnio z mojej branży, Pani Minister przez swoistego rodzaju pressing wymogła na Polskim Związku Motorowym powołanie kadry narodowej kierowców rajdowych. Niepowołanie kadry przez PZMOT zagrożone byłoby utratą dotacji na organizację Rajdu Polski, no i PZMOT, a jakże, powołał wpisując wszystkich zawodników, którzy posiadają licencje międzynarodowe wg alfabetycznej kolejności w liczbie 80 zawodników tworząc w ten sposób najbardziej rozbudowana reprezentację narodową ez wszystkich dziedzin sportu, pomimo, iż naprawdę startuje za granicą tylko trzech i to za pieniądze sponsorów lub własne i nie korzystali oni i nie korzystają z jakichkolwiek subwencji PZMOT. Tak więc, zgodnie z życzeniem Pani Minister kadra została powołana, ogłoszona, a Robert Kubica zajął na niej zaszczytne 37 miejsce. Serdeczne gratulacje!!! Strach pomyśleć co będzie dalej, opodatkuje czy co? Po skończonym programie długo przewracałem się z boku na bok i ni cholery nie mogłem zasnąć. Kombinowałem. Mówią, że na chorą demokrację lekarstwem jest więcej demokracji.

Dlaczego tak jest, że formacja, której kibicowałem i dalej kibicuję choć z mniejszym może już zapałem, używając nomenklatury sportowej strzela sobie raz za razem w kolano pozwalając odradzać się ciemnym mocom, które gotowe byłyby zreformować może i gruntownie prawo głównie stawiając szafoty na każdym rogu ulicy, budować areszty wydobywcze a nie wykluczone, że i wskrzesić instytucję świętej inkwizycji. Wtedy nie byłoby już i „smieszno i straszno” ale raczej „straszno”. Kiedy wydawało mi się , że już usypiam za sprawą mocnego postanowienia, że następnym razem wybiorę Animal Planet lub moją ulubioną Kuchnię TV, dopadł mnie dręczący od lat koszmar. Miałem sen…
Osoby snu
Oskarżeni z art. 271 par. 3 kk (poświadczenie nieprawdy)
1/2. Bracia Grimm;
3. Jan Christian Andersen
Świadkowie
1/2. Mały Książę wraz z matką – dodatkowo oskarżony o:
jazda bez biletu, nielegalny wyrąb lasu;
3. Dziewczynka z zapałkami d/o o: nielegalny handel z ręki, zaprószenie ognia;
4. Siedmiu krasnoludków d/o o: przestępczość zorganizowana, czyn lubieżny ze śpiącą;
5. Królowa Śniegu d/o o: czyn lubieżny z nieletnim + kidnaping;
6. Baba Jaga d/o o: nieudolna próba kanibalizmu oraz zabudowa bez zezwolenia na leśnej polanie;
7. świadek incognito – Krasnal Hałabała;
8. Król d/o o: obnażanie publiczne, czyli przestępstwo przeciwko obyczajności;
9. Rybak wraz z Babą d/o o: kłusownictwo
10. Ołowiany Żołnierzyk d/o o: dezercja i prowadzenie łodzi bez uprawnień;
11. Kot w butach d/o o: włóczęgostwo;
12. Guliwer d/o o: znęcanie się nad słabszymi;
13. Liliput d/o o: zaczepianie mocniejszych
14. Skrzat Bezsądny
Skład sędziowski
1. Sędzia Dotyk – przewodniczący;
2. Ławnicy: Troll Starszy i Troll Młodszy
Oskarżenie
Trzecia Kaczka
Obrona
Kubuś Puchatek
Sądowe służby specjalne
Trolle Węszące
Woźni
Trolle Biegające
Akt oskarżenia przeciwko
Braciom Grimm i Janowi Christianowi Andersenowi

Oskarżam o czyn ścigany na mocy art. 271 par. 3 kk, że działając czynem ciągłym, wspólnie i w porozumieniu wielokrotnie poświadczyli nieprawdę, narzucając swym działaniem wyimaginowane standardy myślenia wielu pokoleniom dzieci. Działania takie tym większego godne są potępienia, ponieważ stoją one w oczywistej sprzeczności z przyjęta wiedzą o przedmiotach, osobach, zjawiskach i zwierzętach. Ponadto przestępstwo, którego dopuścili się oskarżeni w postaci wielokrotnie wznawianych publikacji o wielomilionowym nakładzie, ma charakter globalny i nosi znamiona międzynarodowego spisku, choćby przez sam fakt przekładu tych publikacji na większość języków świata.

Uzasadnienie: Oskarżeni w swych publikacjach, tzw. „Baśniach” wielokrotnie przypisywali, zarówno przedmiotom, jak i zwierzętom, umiejętności i zalety przynależne tylko, jak powszechnie wiadomo, ludziom i to tylko dobrze wykształconym. A to: umiejętność mówienia, a nawet pisania, odróżniania dobra i zła, oczywiście wg własnych systemów wartości. Przykłady można by oczywiście mnożyć, ale biorąc pierwszy z brzegu, Dziewczynki z zapałkami, ileż to mozołu połączonego z grafomanią włożył autor przedstawiając wręcz utopijny pogląd, iż czytelnikowi powinno być szczerze żal rzeczonej dziewczynki, a to z powodu: zimna, sieroctwa, czy też samotnie spędzanych świąt. Powszechnie wiadomo zaś, że dziewczynka ta nie powinna być w żadnym razie przedmiotem szczególnej troski, a już na pewno nie litości. W rzeczy samej winna jest bowiem takich przestępstw jak: nielegalny handel z ręki bez specjalnego zezwolenia czy też sprowadzenia rzeczywistego zagrożenia zaprószenia ognia. Osoba ta świadomie wkroczyła na drogę przestępstwa (co wykazało śledztwo przeprowadzone przez Urząd Ochrony Prawdy – bądź co bądź jedyną instytucję powołaną do kreowania prawdy ostatecznej), w związku z czym winna być ścigana z całą stanowczością prawa.
Niech przykład drugi posłuży historia siedmiu karłów (przez autora niesłusznie zwanych krasnoludkami) oraz śpiącej kobiety w bliżej nie określonym wieku (zwanej przez twórców „królewną”). Autorzy, jak poprzednio, próbują wzbudzić sympatię słuchaczy wobec tych osób, sugerując ich sumienność, pracowitość oraz znakomitą organizację. I z tą ostatnią sugestią oskarżenie w pełni się zgadza, z tym tylko, że ta „organizacja” w całości dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej, kierowanej przez karła o pseudonimie Mędrek, choć i nie bez zasług pozostają w tej grupie inne karły o imionach takich jak: Gburek (pseudonim pochodzący od sposobu traktowania swoich ofiar). Gapcio (następny członek gangu o ilorazie inteligencji porównywalnym z młodym jeżem, jak wynika ze zgromadzonego materiału w sprawie). Osobną postacią jest legendarny Śmieszek, który zasłynął w kręgach przestępczych z sadystycznych praktyk i naigrywania się ze swych ofiar, oraz wielu innych, im podobnych karłów. Indywidua te którym autorzy dedykują tyle sympatii, winne być natychmiast osadzone i skazane za gwałt zbiorowy, dokonany ze szczególnym okrucieństwem na przedmiotowej śpiącej kobiecie. Inne przestępstwo, jak wynika z materiałów dostarczonych przez UOP, to powód patologicznej śpiączki kobiety, którym nie był wcale, wbrew przedstawionej przez autorów tezie, fakt spożycia specjalnie spreparowanego jabłka, lecz hipnoza zaaplikowana jej wraz z nieudolną próbą hibernacji przez przywódcę grupy przestępczej – karła o pseudonimie Mędrek.

Powyższe przykłady mogą być traktowane jedynie jako niewinne entree wobec o ile gatunkowo cięższych przestępstw jakich dopuścili się oskarżeni. A za koronny ich przykład niech posłuży casus „Ołowianego Żołnierzyka” (sprawy aktualnie badanej przez UOP pod kryptonimem „RYNSZTOK”). Jakież to chore i odrażające wzorce moralne kreowane są przez bohatera tej baśni jako coś oczywistego i poprawnego. I tym razem autor niejako narzuca, grając na uczuciach wyższych czytelnika, strach za bohatera tej tragifarsy, zmuszając miliony dzieci na całym świecie do uczestnictwa w tych odrażających i septycznych przygodach (rzecz odbywa się przecież w rynsztoku). Jakby nie poprzestając na tym, autor potęguje atmosferę grozy ilustrując tę baśń odrażająco – obscenicznymi rycinami, wciągając do uczestnictwa w przestępstwie autora rysunków, niejakiego Gustawa Dore. Spróbujmy jednak spojrzeć na bohatera tych wydarzeń w sposób wolny od emocji. I kogóż wtedy zobaczymy: osobę, która mimo trwałego kalectwa wyłudziła kartę mobilizacyjną? Indywiduum, które mimo, że zostaje wcielone do armii, występuje przeciwko jej najwyższym pryncypiom i dopuszcza się przestępstwa dezercji w najbardziej odrażającej formie – porzuca powierzony mu posterunek wraz z bronią?!

Bandytę – dezertera, bowiem innych słów oskarżenie nie potrafi znaleźć, który przy pomocy skradzionej łodzi, posiadanie, której najłagodniej można byłoby określić jako „przywłaszczenie w celu krótkotrwałego użycia”, przemierza odmęty par excellance rynsztoka, prowadząc dramatyczny dialog z gatunkiem niższym i podłym – szczurami. Ileż czasu musi upłynąć, aby milionom dzieci wyprostować sny po dawce takiej literatury. Ileż czasu wreszcie będzie trzeba, by wykazać w sposób jasny i oczywisty, że Rybak wraz ze swoją konkubiną nie tylko „ukłusowali” złotą rybkę, ale i metodą tortur psychicznych zmuszali ją do spełniania ich kułackich zachcianek. Tak jak na wstępie oskarżenie uważa, że przykłady te można mnożyć, jest ich bez liku, ale materiał przedstawiony powyżej w pełni wyczerpuje znamiona przestępstwa ściganego z art. 271 par. 3 tj. świadczenie nieprawdy. Wobec czego oskarżenie wnosi, zgodnie z chińskim przykładem, o natychmiastowe spalenie wszystkich pozostałych dzieł autorów, zniszczenie czcionek drukarskich oraz wprowadzenie na zasadzie ustawy odpowiedzialności karnej za przechowywanie i posiadanie ich w jakiejkolwiek formie, choćby nawet zminiaturyzowanej.
Oskarżyciel: Trzecia Kaczka
Trwa ładowanie komentarzy...