• Nie ma Świąt Wielkanocnych bez chrzanówki

    Święta Wielkanocne tak bogate w różne obrządki obyczajowe, są równie bogate pod względem kulinarnym, różne co prawda dla poszczególnych regionów. Mają one jednak jedną wspólną tradycję, jest nią Śniadanie Wielkanocne. Dla regionów południa Polski podstawą tego świątecznego posiłku są wszelkie rodzaje mięs wędzonych, pieczonych przyrządzanych na rożne sposoby i podawanych na zimno. W biedniejszych regionach kraju dawniej mięsa takie spożywane były dwa razy w roku. Jedną z takich okazji były Święta Bożego Narodzenia, drugą zaś Święta Wielkanocne, które kończyły okres Adwentu i rozpoczynały się tradycyjnym Śniadaniem Wielkanocnym. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Debata publiczna z „ch….” w tle

    Nie dalej jak parę dni temu oglądałem program Tomasza Lisa, traktujący o wolności słowa i prawie do niczym nie skrępowanej swobody wypowiedzi. Temat sam w sobie intrygujący. Do dyskusji Pan Tomasz Lis zaprosił, między innymi, Panią Manuelę Gretkowską i Pana Piotra Najsztuba. Pomyślałem – będzie ciekawie… Moja ciekawość jednak przekształcała się z szybkością TGV w zdziwienie, graniczące z oburzeniem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Krakowska Wigilia i blask kardynalskiego pierścienia

    Szanowni Państwo, w dniu wczorajszym mieliśmy szczególny zaszczyt przeprowadzić kolejną, już XVI akcję Wigilii dla Potrzebujących na Rynku Krakowskim. Z dumą i satysfakcją chcę powiadomić Państwa, że przeprowadzenie jej możliwe było dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu ludzi, a właściwie moich przyjaciół. To dzięki ich trudowi możliwe było przygotowanie tak olbrzymich ilości potraw wigilijnych i rozdanie ich wśród potrzebujących. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „DO KRAJU TEGO GDZIE” …

    …. gdzie ulewa zmyć może nie tylko ministra sportu ale i cały rząd. Do kraju tego gdzie za sprawą ministra sprawiedliwości i jemu podobnych stosunki pozamałżeńskie mają szansę być ustawowo zakazane z wyjątkiem działań prokreacyjnych, a ich rodzaj i terminy objęte będą i tak następną kretyńską ustawą z gatunku „ustawy aborcyjnej”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wakacyjny horror czyli zbójcy na drodze

    Z historii i literatury znamy wiele nazw oraz synonimów dotyczących tej samej profesji. Tak więc dawni zbójcy zwani byli rabusiami, łotrzykami, bandytami, zbójami itp. Z biegiem czasu zarówno metody wykonywania tej profesji jak i ekwipunek niezbędny do jej wykonywania ewoluowały w miarę postępu myśli technicznej jak i zmieniających się warunków zewnętrznych. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „Polski kocioł” – czyli trzy odsłony grillowania

    Odkąd ludzkość przekonała się, że pieczone jest mimo wszystko lepsze niż surowe, pieczenie, przypalanie, wędzenie, prażenie stało się główną metodą przyrządzania mięs i nawet tak epokowy pomysł, jak wymyślenie garnka (postaram się jednak połączyć obie te rzeczy razem) nie spowolnił stałego rozwoju tej metody.W różnych kuchniach praktycznie od zawsze mięso przyrządzano z udziałem ognia. Pieczone w całości bądź w ćwierciach woły, barany, dziki, prosięta wypełniają opisy staropolskich uczt i biesiad. Te starodawne techniki z biegiem upływu czasu, jak wszystko zresztą, musiały przejść pewną ewolucję. Dziś pojęcie smażenia czy pieczenia mięsa i zresztą nie tylko, na żywym ogniu, kojarzy się nam z grillowaniem, które urosło do rozmiarów wydarzeń towarzysko – rodzinnych, na równi z niedzielnym odwiedzaniem hipermarketów. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kaczyński, zapach siarki i teoria mniejszego zła

    Przepraszam Cię Platformo za to, że zwątpiłem i przestałem wierzyć. Wierzyć w przeprowadzenie przez Ciebie jakichkolwiek istotnych zmian w tym kraju. Wierzyć w poprawę działania systemu administracji na szczeblu od rządowego po lokalny. Wierzyć w rychłą poprawę bytu obywateli tego kraju. Za to, że przestałem wierzyć Twoim Ministrom, zarówno w to co mówią i to co robią choć przecież powinno być to tożsame. Za to, że nie wierzę już w jedno słowo złotoustego Ministra Gowina, który po objęciu urzędu nawet fizycznie stał się przezroczysty i „podobny zupełnie do nikogo”. Za to, że przestały rozweselać mnie pokrzykiwania Pawlaków i im podobnych. Ale wszystkie te drobniejsze i większe moje grzechy wobec Ciebie wynagrodzę oddając swój głos na miłościwie nam panującego Donalda Tuska i jego dwór. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O Świętach Wielkiej Nocy, bogatym stole i o uzdrowicielskiej mocy chrzanu

    Już jakoś tak jest, że w okresach trudnych, że nie powiem beznadziejnych rodzi się w człowieku atawistyczny wręcz lęk przed niewiadomym. Skutkuje to na ogół towarzyszącemu temu zjawisku odczuciu wszechogarniającego głodu i niepewność jutra. Stare polskie przysłowie mówi: „matka smaż, póki masz”, tym bardziej, że nasze możliwości „smażenia” mogą być mocno ograniczone po 67 roku życia, co usiłuje nam zapewnić koalicyjny rząd miłościwie nam panującego Donalda Tuska. CZYTAJ WIĘCEJ
  • MINISTER GOWIN I ZŁE SNY

    Jak mówią słowa piosenki „wtedy gdy się najmniej spodziewasz, nagła wiadomość pchnie cię nożem (…) spikera chłodny głos sprawił, że wiem już, jak się tonie…”. No i stało się. Kończąca przedwczorajsze „Fakty” TVN redaktor Justyna Pochanke zaanonsowała wywiad mojego ulubionego Ministra Jarosława Gowina, prowadzony przez równie ulubionego przeze mnie Grzegorza Kajdanowicza. Nie wiem co w owej chwili było prawdziwym powodem każącym mi oglądać ten program, czy sympatia, którą darzyłem Ministra Gowina czy profesjonalizm Grzegorza Kajdanowicza, w każdym razie stojąc przed wyborem pomiędzy Kuchnią TV, a Animal Planet czyli pozycji absolutnie nieskażonych polityką a „Faktami po faktach” postawiłem na Kajdanowicza. I oto objawił mi się po stu dniach filozoficznego milczenia szef resortu sprawiedliwości Minister Jarosław Gowin. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O biznesie, o jedzeniu i głupocie

    Szanowni Państwo, Nazywam się Jan Kościuszko i dzięki uprzejmości Redakcji portalu natemat.pl będę miał przyjemność goszczenia na jego łamach. Co prawda od lat tematycznie związany jestem z kulinariami, a to za sprawą „usług dla ludzkości”, które oferuję już blisko od 20 lat starając się najrzetelniej jak potrafię wypełniać tą misję. W realizacji tego „dzieła” szalenie przydatna okazała się najpierw jedna a potem cała sieć moich restauracji „Chłopskie Jadło”, którą sprzedałem w roku 2006, a ból po jej utracie tylko w części złagodziła mi absurdalnie wysoka cena tej transakcji. CZYTAJ WIĘCEJ